Kontrowersje wokół nowelizacji ustawy na temat promocji zatrudnienia...

Każda reforma budzi nadzieje na lepsze życie i usprawnienie pracy wielu ludzi. Podpisana niedawno przez prezydenta nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia budzi jednak jedynie zastrzeżenia. Choć jej autorzy mieli na celu usprawnienie [b]Powiatowych Urzędów Pracy[/b] i wprowadzenie nowych instrumentów pomocy bezrobotnym, to wywołało to jedynie wiele kontrowersji i pytań urzędników PUP-ów. Najważniejszymi zapiskami nowelizacji ustawy o [b]promocji zatrudnienia[/b] jest zmiana definicji młodego człowieka na rynku pracy z 25. roku życia do 30., zapewnienie każdemu świeżo upieczonemu absolwentowi stażu do 4. miesięcy po zakończeniu nauki oraz wprowadzenie bonów poprawiających znacząco sytuację materialną młodego człowieka. Prócz tego wszyscy bezrobotni mają zostać pogrupowani według trzech profili, a do każdego bezrobotnego ma być przypisany doradca zawodowy. Najwięcej zastrzeżeń wywołuje [b]profilowanie bezrobotnych[/b]. Według urzędników podzielenie bezrobotnych na trzy profile może okazać się zupełnie nieopłacalne. Pierwszy profil to osoby, które potrzebują kwalifikacji, a więc będą musiały się dokształcić. Dla nich będą przewidziane staże i kursy. Drugą grupą są ludzie, którzy poszukują pracy. Jak uważają urzędnicy, ta grupa osób w ogóle nie potrzebuje pomocy urzędu, gdyż sama doskonale może sobie z tym poradzić. Natomiast trzecia grupa to osoby o szczególnej sytuacji na rynku pracy. Te osoby mogą nie chcieć pomocy urzędu, więc nie warto tworzyć dla nich takiego profilu. Cała sprawa jest dyskusyjna. Do tego dochodzi kwestia bezrobotnych przypadających na jednego urzędnika PUP-u. Jeden urzędnik może nie sprostać wysokiej liczbie...

Jak mieć bez kupowania?...

Prowadzisz firmę, a nie masz dostatecznego zaplecza finansowego, by zakupić potrzebne ci środki trwałe? Potrzebujesz maszyn, lokalu, urządzeń, gruntów, pojazdów, a nie chcesz zaciągać na nie kolejnego kredytu? Oto możliwości, które rozwiążą twój problem: • Najem – stajesz się najemcą (np. lokalu, garażu, magazynu) i użytkujesz przedmiot umowy, należący do wynajmującego, płacąc przy tym umówiony czynsz • Dzierżawa – stajesz się dzierżawcą (np. gruntu rolnego, zakładu produkcji, maszyn, zwierząt), użytkujesz i czerpiesz korzyści z przedmiotu dzierżawy, należącego do wynajmującego, płacisz przy tym czynsz • Leasing – podpisujesz umowę, na podstawie której wynajmujesz i czerpiesz korzyści z przedmiotu leasingu, należącego do wynajmującego, płacąc przy tym raty w określonej wysokości. Różni się od dzierżawy tym, że po wygaśnięciu umowy, masz możliwość zakupu rzeczy, z której korzystałeś. Jak widać, bez uciekania się do pożyczki z banku, bez nadszarpnięcia budżetu firmy, jako przedsiębiorca możesz stać się nabywcą dóbr, bez których nie możesz się obejść. Z powyższych trzech opcji, oferta leasingu wydaje się mieć najwięcej plusów: -możemy wynajmować przedmiot umowy -czerpać profity z jego posiadania -możemy nabyć go za cenę pomniejszoną o dotychczasowo zapłacone raty -możemy wynająć rzecz bezpośrednio od producenta/właściciela lub skorzystać z oferty pośredników transakcji, tzw. firm leasingowych. Oczywiście, wybór odpowiedniej formy zależy od naszych potrzeb i od tego, w jaki sposób chcemy używać interesującej nas ruchomości lub...

Teoria czy praktyka?

Często dziś mówi się, że uczelnie produkują tylko kolejnych bezrobotnych. Może to wynikać z kilku rzeczy. Na przykład młodzi ludzie często mówią, że na zajęciach bardzo duży nacisk kładziony jest na teorię, natomiast umiejętności praktyczne są traktowane trochę po macoszemu. Zdarza się, że niektórzy z tego powodu w ogóle rezygnują ze studiów, mówiąc, że ich motywacja i chęć praktycznego zderzenia się ze wszystkim doprowadzi ich dalej niż sama uczelniana teoria. Czy mają rację? Nie do końca. Przede wszystkim nie możemy popadać w skrajności i skupiać się tylko na teorii, albo tylko na praktyce. Z tego nigdy nie wynika nic dobrego. Chyba, że chcemy być nauczycielem akademickim, to teoria powinna nam wystarczyć. Jednakże większość osób ma trochę inne życiowe cele. Teoria ma służyć temu, by uchronić nas przed popełnianiem błędów. Ktoś, kto ignoruje jej wartość, może i rzeczywiście dojdzie tam gdzie chce, ale będzie musiał być naprawdę bardzo mocno zdeterminowany ku temu. Ponadto z pewnością popełni mnóstwo głupich błędów, czego by nie zrobił, gdyby wcześniej przeczytał o tym, na co warto uważać. To trochę wymyślanie koła na nowo. Skoro ktoś już coś zrobił, sam zrobił ten milion błędów, wyciągnął wnioski i dzieli się nimi ze światem, to może warto skorzystać już z jego doświadczenia, a nie uparcie twierdzić, że ja wiem lepiej. Prawda jest taka, że rzeczywiście najskuteczniej uczymy się na błędach własnych. Jednak tu istnieje ryzyko, że w pewnym momencie duża ich ilość i niska nasza skuteczność, zwyczajnie nas zdemotywuje do dalszego działania i nigdzie nie dojdziemy. Z kolei sama teoria też nic nie jest warta. Mając tylko wiedzę, zyskujemy jedynie dodatkowy temat do rozmów, jednak żaden praktyk nie będzie nas traktował poważnie i powie, że tylko filozofujemy, a życie wygląda inaczej. Warto poprzeć praktyką, to co mamy w...

Motywacja w nauce

Nauka to w pewien sposób praca. Bywa nudna, monotonna, a jej efekty nie przychodzą od razu. To coś, co na większość z nas działa mocno zniechęcająco. Dlatego właśnie tyle się mówi o motywacji w nauce, prawidłowej jej organizacji. Istnieje wiele metod, które pomogą nam tu się odnaleźć. Najważniejsze to widzieć sens naszej nauki. Jeśli nie widzimy sensu, to nawet najlepsze techniki motywacyjne będą tu na nic. Powinniśmy za każdym razem odpowiedzieć sobie na pytanie po co to robimy. To będzie nasza siła napędowa. Nawet jeśli tylko po to, by zdać egzamin, świetnie. Bo egzamin chcemy zdać po to, by zaliczyć studia. Zaliczyć studia chcemy być może po to, by bardziej liczyć się na rynku pracy, być bardziej wartościowym człowiekiem, czuć satysfakcję, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Ważne, by szukać wyższych celów. To one pomogą nam znaleźć sens w tym, co robimy, a kiedy znajdziemy sens, to motywacja tak naprawdę nie będzie nam już potrzebna. Powinniśmy też pamiętać o tym, by nagradzać się za włożony trud. To może być cokolwiek. Ważne, by sprawiło nam przyjemność. Możemy udać się na imprezę ze znajomymi, może na spektakl do teatru, kupić sobie coś nowego, pójść do fryzjera. A może to być nawet taka głupota jak spacer z psem. Ważne, byśmy postrzegali to jako nagrodę i czuli przy tym satysfakcję. Jesteśmy tylko i aż ludźmi. Rządzą nami proste mechanizmy. Jeśli za coś zostajemy ukarani, czujemy smutek i później wcale nie mamy ochoty tego robić. Kiedy za coś zostajemy wynagrodzeni, docenieni i coś sprawia nam przyjemność, chcemy tego robić jeszcze więcej. Takim sposobem, wynagradzając się za naukę uczymy sami siebie bardzo prostej reakcji. Automatycznie chcemy się uczyć, bo wiemy, że zawsze wiąże się to dla nas z przyszłą przyjemnością. I wcale nie zawsze musimy dostać...

Stres na egzaminie

Dla wielu z nas sprawdzanie wiedzy za pomocą egzaminów nie jest najlepszą metodą. Zdarza się, że pomimo tego, iż wiemy naprawdę dużo polegniemy. Może to być wina dziwni skonstruowanych pytań, zbyt rozległej partii materiału czy stresu. Ten ostatni czynnik jest z pewnością najbardzie denerwujący. Wyobraź sobie, że wkładasz w proces nauki mnóstwo czasu, mnóstwo wysiłku, a póżniej na egzaminie dopada Cię tak wielki stres, że cała praca idzie na nic. Przyznasz chyba, że jest to pozbawione sensu. Dlatego warto jest nauczyć się radzenia sobie ze stresem w takich sytuacjach. Po pierwsze musisz uwierzyć w siebie. Jeżeli przyszedłeś na egzamin nieprzygotowany i się stresujesz to jest to całkiem uzasadnione, bo pewnie nie zdasz. Nie mamy więc o czym rozmawiać. Jeśli jednak wiesz, że uczyłeś się, że dużo umiesz, jednak to stres sprawia, że masz problem z przywołaniem całej wiedzy, to pojawia się problem. Powinieneś bardziej uwierzyć w to, że jesteś w stanie to zdać, bo od tego wszystko się zaczyna. Dobrze jest tez unikać towarzystwa. Oczywiście tylko przed samym egzaminem. Ludzie mają tendencję do panikowania i tylko wzajemnego nakręcania się. Ty tego nie potrzebujesz. Umiesz, co masz umieć. Zdasz, co masz zdać. A ich problemy Ciebie nie dotyczą. Nawet jeśli powtarzają materiał. To bądźmy szczerzy, nic to już ani im, ani Tobie nie da. Idąc na egzamin, masz umieć wszystko na tyle dobrze, by nie musieć tego pięćdziesiąt razy powtarzać jeszcze przed samym wejściem. Wprowadzisz tym tylko napięcie i stres, a od tego powinieneś zdecydowanie uciekać, bo wcale nie pomaga. A co jeśli już dopadł Cię stres? Cóż, kiedy dostaniesz kartkę z pytaniami, najlepiej nie przeglądaj od razu treści wszystkich zadań. Jeśli znajdziesz już na początku jakieś, którego wiesz, że nie umiesz rozwiązać, automatycznie wpadniesz w panikę. Zaczniesz myśleć, że...